Pochodzę z Poznania, więc pieczenie rogali w dniu 11 listopada to mój "poznański obowiązek". Moja pasja do wypieków zaczęła się tuż przed zeszłorocznymi świętami. Wniosek z tego: rogale formowałam pierwszy raz w życiu! Moja mama nie zajmuje się wypiekami toteż nie miałam szansy wcześniej spróbować. Efekt? Każdy rogal wyszedł inny, mniejszy, większy, ale wszystkie koślawe. Smaku to jednak nie popsuło. Były przepyszne. Tyle nalatałam się w poszukiwaniu białego maku, że gdyby były niesmaczne to nie wiem co bym zrobiła. Ale na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać. W końcu dojdę do wprawy i będę robić rogale idealne, jak ze sklepu...